Nic się własciwie nie zmieniło ...
z pewnymi osobnikami są problemy komunikacyjne i zyją w innej strefie czasowej (ważne że żyja w ogóle).
W czwartek pewien Pan powiedział że "chyba nie wiem czego chce" ... no cóż ... nie wykluczam takiej opcji... wiem za to czego nie chce a to już coś :)
Wieczorem poszliśmy do teatru syrena na sztukę "Won!" - taka dzisiejsza wersja "Moralności Pani Dulskiej"... nam się podobalo (a kiedy myśmy złą sztuke wybrali ;P)
Piątek był równie fajny, jeśli nie fajniejszy. Od rana w pracy przyświecala mi myśl, że wieczorem spotkam się z ekipą na Juwenaliach w klimacie Reggae :) i od rana chyba głównie o tym z exsąsiadką rozmawialem na gg :) tak się zagadałem, że prawie zapomniałem odebrać urodzinowego tortu na niedziele, przez co spóźniłem sie na spotkanie z exsąsiadką (tak - ja się spóźniłem a nie Ona :) :) :) ... na swoją obronę mogę dodać, że Luna mi 2 razy spierniczyła na korytarz :)
Po drodze na Juwenalia mieliśmy już świetny humor... na tyle swietny, ze nie poznałem Marty - Dziewczyny Kuby (małego)... i byłem święcie przekonany, że to Ania W z podstawówki... niezła wtopa ;/ jak na handlowca mam beznadziejną pamięć do twarzy :)
Po tym faux paux (czy jak to sie tam pisze) ruszyliśmy dalej rozmawiając o ... lepiej nie będe pisał o czym rozmawialiśmy - ważne, że było wesoło. Spotkaliśmy Dareckiego i można było ruszać na stadion... niestety jakaś przewrażliwiona ochraniarka kazała exsąsiadce oddać restkę perfum (sic!) trochę to popsuło nam nastroje na początek, ale Król po 6 zł i Junior Stress zrekompensował straty :) siedzieliśmy sobie w na górce w cieniu, popijając browarek, rozmawiając i w ogóle było wesoło. East West Rockers dali świetny koncert !!! bardzo mi się podobało. jakoś w połowie EWR przyszła Inga z Magdą i byliśmy w komplecie (pojawił się też Piotr z Alicją). humory dopisywały :) na 40 minut przed końcem koncertu Vavamuffin było nam już za zimno i postanowiłem sie ulotnić z Inga i Magdą. 167 a następnie 172 i byliśmy w ciepłym domku, gdzie czekało łóżko i 11 godzin snu :) maarzenie :)
w sobotę późne śniadanie w Jeff`sie i powtórka z jazdy samochodem dla Ingi :) pewnych rzeczy sie po prostu nie zapomina :) Trochę jeszcze potrenujemy i będzie drugi Hołowczyc w spódnicy :)
Reszta soboty to zakupy i sprzatanie ... na wieczór byliśmy zbyt zmęczeni aby gdzies wychodzić...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz